Otóż nie :)
Ta magia to ich podejście do życia, do siebie, do przyszłości. Taki sprytnie działający, choć zazwyczaj wypracowywany w sobie latami mechanizm, który pozwala widzieć świat zawsze od tej lepszej strony.
Zastanówmy się:
Można dostrzegać zawsze gorsze strony jakiejś sytuacji. Ktoś powie: to realizm. Być może. Ale po co aż tak?
Można zauważać tylko dobre strony wydarzeń. Ktoś powie: głupota, naiwność, nieżyciowość. Czy aby na pewno?
Oczywiście, warto widzieć i jedno i drugie, ale zdecydowanie polecam patrzenie na problem z perspektywy tej pełnej do polowy szklanki. Czemu? Bo nie taki straszny diabeł jak go malują :)
My, kobiety, mamy skłonność do wyolbrzymiania i szukania dziury w całym. W sytuacjach kryzysowych reagujemy emocjonalnie i nieadekwatnie. A potem żałujemy dwóch rzeczy: tego, że robimy coś pod wpływem chwili oraz tego, że panikujemy i popełniamy koszmarne błędy, wychodząc z założenia, że jest źle i gorzej być nie może. Niestety, zazwyczaj może ;)
Dlatego trzeba nauczyć się kilku rzeczy (bo nie każdy się z tym rodzi, a śmiem nawet twierdzić, że prawie nikt):1. Nie szukamy dziury w całym, czyli nie martwimy się na zapas.
2. Gdy dzieje się coś nieprzewidzianego i dla nas w naszym mniemaniu niedobrego, nie reagujemy od razu. Oddychamy i dajemy sobie czas na reakcję!
3. Idziemy spać. Tak :) Sen to najlepszy doradca, a noc nie skłania do optymizmu. Pamiętacie tę scenę z "Przeminęło z wiatrem" kiedy Scarlet wali się świat, a ona ze stoickim spokojem obwieszcza: "Pomyślę o tym jutro!"? Genialne! I czas się tego nauczyć drogie Panie!
Poza tym rankiem wszelkie problemy wyglądają o wiele lepiej niż wieczorem :) Więc żadnych decyzji po zmierzchu ;)
4. Jeśli analizowana przez nas sytuacja nie należy do pozytywnych... poszukaj w niej trzech dobrych stron. Choćby minimalnych, ale jednak. Może to Cię czegoś uczy? Może dzięki temu czegoś uniknęłaś? Może taki a nie inny splot wydarzeń, mimo że nieudanych, doprowadził do czegoś dobrego? Spróbuj poszukać jasnych stron.Na pewno jakieś są!
5. Zapamiętaj, że w życiu nie wszystko musi się układać po naszej myśli. I to jest dobre. I że każdego spotykają porażki i niepowodzenia. I to jest normalne.
Różnica jest kluczowa: jedni się nimi załamują a inni budują na nich swoją siłę! Znajdź się w gronie tych drugich :)
Wiem, to niełatwe. Sama się tego uczyłam i wciąż jeszcze uczę. Ale wierzcie mi, że można. Można nauczyć się śmiać z własnych słabości i potknięć. Można nauczyć się odpuszczać walkę tam, gdzie nie warto walczyć. Można machnąć ręką na wiele, nic przy tym realnie nie tracąc.I można nauczyć się widzieć te jasna strony życia, choć nie do końca tak idealne, jak byśmy chciały. Spróbujcie. Co Wam szkodzi? ;)
Wasze życie być może się nie zmieni, ale Wy staniecie się inne. Zmienicie nie formę, a ideologię. To nie świat się wokół nas zmienia. To my kreujemy swój świat! Dzięki zmianom we własnym wnętrzu ta sama otaczająca Was rzeczywistość wyda się bardziej przyjazna, ludzie lepsi, a problemy mniej stresujące. Wystarczy tylko spojrzeć na to samo z innym nastawianiem.
A wtedy będzie i łatwiej żyć i prościej czuć, że jest się kobietą szczęśliwą. Tak po prostu. Od dziś :)

:))))
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń